Mireczki, pamiętajcie, jak…

Mireczki, pamiętajcie, jak przywali w was baba autem to nawet jeśli płacze, krzyczy, że jej wina i podpisze wszystkie niezbędne oświadczenia to kurwa ZAWSZE wzywajcie policję, albo przynajmniej miejcie kilku świadków + zróbcie jak najwięcej zdjęć całej sytuacji.

Historia od klienta, który dzisiaj podjechał do nas do pracy – babka przywaliła w jego auto wyjeżdżając z podporządkowanej. Oczywiście płacz, że nie zauważyła, przeprasza, wszystko podpisze itp. itd. Laska starsza dobre 15 lat od niego, wydawała się sympatyczna, facet się zgodził, bo nie chciał tracić 2 godzin na policję i podpisali co trzeba, rozjechali się i tyle. Zgłosił na drugi dzień sprawę do ubezpieczalni, przyjęli, wszystko spoko… do czasu. Minął miesiąc – odmowa wypłaty odszkodowania, sprawca nie przyznaje się do winy. I teraz czeka go sprawa w sądzie, pewnie odwołania, miliony na adwokatów. Zero świadków, brak kamery w aucie, brak zdjęć po stłuczce tylko kilka po odjechaniu na parking – laska twierdzi, że ona jechała główną, a on wymusił z podporządkowanej. Auta uszkodzone w taki sposób, że nie bardzo idzie ustalić przebieg wypadku po uszkodzeniach.

To już któraś z kolei taka sytuacja, o której słyszę od znajomych na przestrzeni 10 lat. Laska wróci do domu, bojąc się reakcji męża naściemnia, a później będzie szła w zaparte. Uważajcie mireczki na siebie na drogach, a najlepiej kupcie kamerkę.

Słyszałem też od mechanika o przekręcie, który stosują #niebieskiepaski w podobnych sytuacjach, ale to napiszę później jak by ktoś chciał. Ogólnie ludzie, którzy zajmują się naprawą aut czy pracują w ubezpieczalniach zawsze mówią mi jedno – zawsze wzywać policję.

#logikarozowychpaskow #motoryzacja #polskiedrogi